
Przez pierwsze lata swojej obecności w Karak An Morgrim, jeden z Czterech korzystał z małej kuźni w Górnej Warowni. Jej pierwszym przeznaczeniem był drobne naprawy ekwipunku, szybko stała się więc ograniczeniem dla jego stale rosnących umiejętności. Wraz z odbiciem poziomu rzemieślniczego wyruszył więc na samotną wyprawę w poszukiwaniu miejsca, które stanie się jego nowym domem. Nie wszystkie pająki zostały wtedy wytrzebione, nie była więc to podróż łatwa. Zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmiary Karaku. Ale w końcu znalazł odpowiednie miejsce.
W Dawnych Czasach kuźnia, sądząc po bogatych zdobieniach i doskonałości wykonania służyć musiała któremuś z krasnoludzkich książąt – realizującemu swoje rzemieślnicze pasje. Mim, że wiele z oryginalnego wyposażenia nie wytrzymało próby czasu, to jednak serce ocalał. Piec, którego częścią jest prowadzący w głąb góry wąski szyb, z którego nieustannie bucha gorąco wciąż był sprawny. Podobnie zresztą jak kowadło – najwyraźniej zbyt ciężkie dla orków, którego mogłyby próbować obrabować to miejsce. Odtworzenie i naprawa reszty wyposażenia nie były większym problemem – potrwały jednie kilka miesięcy.
Do kuźni przylega niewielki dom, wyposażony w dwie sypialnie i wielki salon. Zapewne to tutaj młode książątko podejmowało swoich gości. Dzisiaj to częste miejsce spotkań Rady Czterech, gdy akurat przebywa na tym oddalonym od ich siedziby poziomie.
Znajduje się tutaj również niewielka zbrojownia. Morgrim chętnie uczy innych swojego fachu, więc oprócz najlepszej jakości broni i pancerzy wykuwanych przez niego, nie brakuje tutaj również egzemplarzy przygotowanych przez jego uczniów.
