
To tutaj niegdyś biło serce Karaku. Setki i tysiące Krasnoludów dzień i noc pracowało z metalem, szlachetnymi kamieniami i drogocennymi kruszcami, poddając je swojej woli. Jak przystało na rozmiar Karaku, również Dzielnica Rzemieślników onieśmiela współczesne krasnoludy swoją wielkością. Niegdyś pośród jej ulic wybudowano również czerpiące wodę ze źródeł Karak-Anki kanały – kursujące nimi barki umożliwiały błyskawiczny transport cięższych towarów do portu, lub w pobliże windy. Dzisiaj część z nich powysychała, a zatory, które się w nich pojawiły uniemożliwiają ich wykorzystanie w celach transportowych. Być może jednak zmieni się to w przyszłości.
Samych kuźni na terenie dzielnicy znajduje się kilkadziesiąt. Trudno znaleźć jakieś rzemiosło, którego nie reprezentowałoby tutaj przynajmniej kilka warsztatów. W Dawnych Czasach Karak zasiedlało ponad 100 razy więcej Krasnoludów niż obecnie, produkcja zatem również była ogromna.
Odwiedzający szybko zauważają ogromny posąg Grungniego, Pana Rzemieślników stojąc mniej więcej w środku dzielnicy. Jego ogromne jak tarcze oczy z zadumą mierzą warsztaty u jego stóp. Opiekuje się nimi.